Dwa lata z życia SSD

Troszkę ponad dwa lata temu zaczęła się moja przygoda z dyskami SSD. Od tego czasu moje komputery za podstawowy napęd używają właśnie takich nośników. W laptopie pracuje 60GB Kingston, w stacjonarnym 120GB dysk tego samego producenta. Jakie są moje wrażenia i spostrzeżenia po ponad dwóch latach z SSD? Jak prezentują się obecnie wyniki testów tych nośników? O tym w poniższym artykule. 

Opisywane modele dysków to Kingstony (60GB SVP200S37A60G oraz 120GB SH103S3/120G), o których pisałem już kilka razy na mojej stronie. Tym razem postanowiłem przedstawić swoją opinię na temat SSD po kilkudziesięciu miesiącach eksploatacji wspomnianych nośników i po setkach skopiowanych GB danych.

Dlaczego akurat Kingston?

Odpowiedź jest prosta – bo póki co nie zawiodłem się na tej marce. Być może nośniki SSD innych firm wypadają jeszcze lepiej, a może gorzej – ja używam Kingstonów i na tej podstawie powstał ten artykuł. Jeśli uda mi się przetestować nośnik innej firmy – na pewno materiał znajdzie się na www.

Teoria teorią, a co na to praktyka?

Można spotkać się z opiniami, że żywotność SSD drastycznie maleje wraz z ilością skopiowanych danych, że SSD „padnie” po kilku latach eksploatacji, że wraz z upływem czasu efektywna pojemność dysku maleje w wyniku wyeksploatowania komórek pamięci flash. Myślę, że to wszystko tylko teoria. Moja praktyka pokazuje, że SSD mają się dobrze, żeby nie powiedzieć świetnie – mimo ponad dwóch lat normalnej eksploatacji. Normalnej, czyli surfowanie po sieci, pobieranie danych, kopiowanie danych pomiędzy nośnikami, instalowanie i odinstalowywanie programów. Nie kopiuję setek GB dziennie, ale kto tak robi ze zwykłych użytkowników? Przejdźmy zatem do konkretów. Poniżej screeny z kilku testów moich SSD-ków:

60GB Kingston (SVP200S37A60G)

Rys. 1 Test dysku wykonany przy pomocy programu HD Tune 2.55
Rys. 1 Test dysku wykonany przy pomocy programu HD Tune 2.55 (ustawienia domyślne aplikacji). Jak widać średni transfer danych po ponad dwóch latach eksploatacji wynosi 101,8MB/sec. Dla przypomnienia dysk podłączony do portu SATA I. Średni transfer przy pierwszym uruchomieniu ponad dwa lata temu wynosił 99,3MB/sec. A więc można założyć, że parametry dysku nie uległy pogorszeniu.
Rys. 2
Rys. 2 Pomiar parametrów dysku programem AS SSD Benchmark.

Jak widać z powyższych grafik, parametry dysku są na przyzwoitym poziomie biorąc pod uwagę fakt, iż podłączony jest on do portu SATA pierwszej generacji. Dysk przepracował ponad dwa lata, a jego parametry nie odbiegają od wyników z pierwszych dni eksploatacji. Jedyny mankament tego nośnika – zauważony podczas eksploatacji – to to, że potrafi się czasem „przywiesić”. Dysk zaczyna nagle wykonywać jakieś operacje (sygnalizowane diodą na laptopie) i w tym momencie cały system jakby się zawieszał – nie da się nic zrobić. Po kilkunastu, maksymalnie kilkudziesięciu sekundach wszystko wraca do normy i dysk wraz z systemem pracuje normalnie. Tego typu dolegliwość powtarza się średnio raz na kilka dni. Zastanawiam się co może być przyczyną tego stanu rzeczy.

120GB KINGSTON (SH103S3/120G)

Rys. 3
Rys. 3 Test dysku wykonany przy pomocy programu HD Tune 2.55 (ustawienia domyślne aplikacji). Średni transfer danych po ponad dwóch latach eksploatacji wynosi 177,9MB/sec. Dysk podłączony do portu SATA II. Średni transfer przy pierwszym uruchomieniu ponad dwa lata temu wynosił 171,4MB/sec. Parametry dysku nie uległy pogorszeniu.
Rys. 4
Rys. 4 Pomiar parametrów dysku programem AS SSD Benchmark.

W przypadku tego dysku można również stwierdzić, iż po ponad dwóch latach eksploatacji jego parametry nie uległy pogorszeniu. Nie zaobserwowałem żadnych niepokojących objawów pracy dysku. Wszystko działa tak samo płynnie i sprawnie jak przy pierwszym uruchomieniu.

Tytułem podsumowania

Należy dodać, iż wymienione wyżej dwa dyski Kingstona pracują pod kontrolą Windows 8.1. Począwszy od Windowsa 7 – systemy te są przystosowane do obsługi takich nośników.

Należałoby wspomnieć o jeszcze jednej istotnej sprawie – rzekomym zmniejszaniu się pojemności dysku SSD wraz z ilością wykonanych operacji odczytu/zapisu. Faktycznie po ponad dwóch latach eksploatacji pojemność nośników zmalała, ale… raptem o kilkaset MB w przypadku dysku 120GB i o ok. 1GB w przypadku dysku 60GB (o wiele mocniej eksploatowany).

W tym czasie dyski zapisały/odczytały odpowiednio (dane uzyskane przy pomocy programu SSD Life Pro v. 2.5.82):

  • 3595GB/5182GB – Kingston 60GB,
  • i 1288GB/2475GB – Kingston 120GB.

Przy całkowitej pojemności nośników oraz ilości skopiowanych danych „ubytek” pojemności stanowi niecały 1% pojemności całkowitej w przypadku nośnika 120GB i ok. 1,66% pojemności całkowitej w przypadku nośnika 60GB. Różnice w ilości „zużytej” pojemności dysku wynikają zapewne z intensywności eksploatacji danego nośnika (60GB eksploatowany o wiele częściej – patrz informacje o zapisie i odczycie danych) oraz z faktu, iż nośnik 120GB jest o klasę lepszym dyskiem.

Reasumując moim zdaniem warto przesiąść się na SSD, a opinie o rzekomej krótkiej żywotności takich nośników należy raczej traktować z przymróżeniem oka. Z pewnością awarie SSD się zdarzają, ale czy talerzowcom się nie zdarzają? Mnie na pewno nic już nie skłoni do instalowania systemu na zwykłym dysku talerzowym.

Autor: Patrycjusz Ploszka

2 myśli nt. „Dwa lata z życia SSD”

  1. Obecnie koszty HDD i SSD nie są już tak rozbieżne jak jeszcze 6 lat temu, a różnica w szybkości jest naprawdę kolosalna. Nie rozumiem czemu w ogóle HDD jeszcze są w sprzedaży. 😛 Pozdrawiam

    1. Ze względu chociażby na swoje pojemności – tutaj jeszcze królują zwykłe HDD, no i ze względu na potencjalny sposób odzyskiwania danych z uszkodzonych nośników. Jak padnie SSD to raczej nie ma już czego ratować – to chyba największa wada dysków SSD. No chyba, że mamy macierz na SSD 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 3 = 3